Google+ coraz bliżej końca?

7 sierpień 2015 | Kategoria: Social media

Od samego początku funkcjonowania serwis społecznościowy giganta z Richmond aspirował do tego, by stać się alternatywą lub nawet poważnym konkurentem dla skupiającego wokół siebie niemal 1,5 mld aktywnych użytkowników Facebooka. Dziś Google+ przyznaje się do porażki i stopniowo wycofuje z kolejnych projektów.

Zaczęło się od usługi Google Plus Photos i komunikatora Hangouts, teraz przyszła pora na jeden z najlepszych produktów Google – YouTube’a. Dwa lata temu wprowadzono wymóg, według którego każdy, kto chciał utworzyć konto lub skomentować materiał w tym serwisie, musiał najpierw zarejestrować się w G+. Skutkowało to tym, że zamieszczane komentarze pojawiały się również na tablicach „użytkowników” Google Plus. Takie podejście bardzo nie spodobało się zarówno internautom, jak i twórcom treści na YouTubie. Negatywne nastawienie wzmagało dodatkowo świadomość tego, że Google zmuszając do założenia konta w G+, chciało po prostu spopularyzować ten portal. W ciągu kliku najbliższych miesięcy, ku uciesze internautów, wszystko wróci do dawnego stanu rzeczy. Co więcej, Google poczyniło działania mające na celu usprawnienie systemu moderacji komentarzy. Od tej pory analiza statystyk przyznanych komentarzy pozwoli jeszcze skuteczniej eliminować obraźliwe, negatywne posty.

Obecnie Google+ liczy sobie ponad 2 mld zarejestrowanych użytkowników – te statystyki są jednak bardzo mylące. Okazuje się, że aktywnych internautów, w pełni świadomych możliwości G+, jest zaledwie około 4-6 mln! Pozostali znaleźli się na tym portalu przypadkiem, rejestrując się między innymi właśnie na YouTubie lub zakładając konto na Gmailu. G+ na tę chwilę to przede wszystkim miejsce spotkań osób z bardziej niszowych branż, angażujących się we wspólne interesy, poszukujących wiedzy i inspiracji. W efekcie w serwisie tym spotkać można przede wszystkim specjalistów IT, fotografii lub miłośników samochodów elektrycznych. Z czego może wynikać tak niska popularność tej „społecznościówki”?

Do porażki przyczynił się bez wątpienia już na samym początku interfejs, który określono jako chaotyczny i nieprzystępny. Oczywiście gigant z Richmond od razu posłuchał „głosu ludu” i szybko przeprowadził kilka redesignów – efekt halo jednak zadziałał i niechęć użytkowników do G+ pozostała. Co więcej, portal ten nie oferował w zasadzie nic ponad to, co już wcześniej zagwarantował internautom Facebook i Twitter. Negatywne wrażenia spotęgowały następnie desperackie próby narzucenia konieczności rejestracji na G+ w przypadku YouTube’a oraz innych usług Google. Oficjalny motyw wprowadzenia takiego wymogu był oczywiście inny – Google zakładał, że brak anonimowości na portalu przyczyni się do ograniczenia „śmieciowych” komentarzy. Czy tak się stało? Pozostawiamy do własnej oceny.

Nie dalej jak w marcu słychać było również głosy donoszące o tym, że Google+ czeka „rozłam”. Serwis społecznościowy ma zostać rozdzielony na dwie lub nawet trzy części, w tym na pewno Stream oraz Photos. Pierwsza z usług będzie służyć gromadzeniu informacji z obserwowanych profili, druga zaś skupi się tylko na zdjęciach.

Praktycznie każdy produkt Google to produkt-sukces. Dziwi zatem nieco fakt, że nie było tak również w przypadku Google Plusa – być może projekt ten był nie do końca przemyślany, a może po prostu internauci zwyczajnie czuli już przesyt w związku z nowymi portalami społecznościowymi. Jedno jest pewne, przyszłość G+ jest dziś niezbyt klarowna i to bardziej niż kiedykolwiek.

Skomentuj

Share Button

Borbis Media na Facebooku

Polub naszą stronę i bądź na bieżąco