Reklama teaserowa – intryguje i…działa

29 kwiecień 2016 | Kategoria: Świat reklamy

Na pierwszy rzut oka reklamy telewizyjne to zmora wszystkich widzów. Czasami jednak mają w sobie coś, co sprawia, że jednak rezygnujemy z wyjścia z pokoju na czas bloku reklamowego – zostajemy, by jeszcze chwilkę na nie popatrzeć i dowiedzieć się o co chodzi w emitowanym przekazie. Niestety po chwili reklama się kończy, a nas zżera ciekawość, bo nadal nie wiemy o co w niej chodziło.

Tak właśnie działa reklama teaserowa, którą marki coraz częściej wykorzystują w swoich strategiach reklamowych. Jej cel to przede wszystkim poruszyć i wzbudzić emocje. Tego typu przekazy stały się odpowiedzią twórców reklam na wzrastającą wszechobecność kampanii i billboardów w miejscach publicznych. To jak dotąd nieoklepany sposób, by wyróżnić swój przekaz spośród masy innych, konkurencyjnych i dotrzeć do odbiorcy – w dodatku w najmniej oczekiwanym przez niego momencie. O co dokładnie chodzi w tego typu reklamie?

Pojęcie „reklama teaserowa” wywodzi się oczywiście z języka angielskiego – słowo tease oznacza droczyć się, drażnić. To doskonale oddaje sens tego typu przekazu. Powinien składać się z dwóch etapów. Pierwszy i jednocześnie najważniejszy to wprowadzenie do tematu, czyli zainteresowanie odbiorcy, pobudzenie zmysłów i tym samym zaproszenie go do udziału w pewnego rodzaju grze. Efekt ma być jeden – zbudowanie napięcia, które sprawi, że odbiorca będzie czekał na ciąg dalszy. Tym ciągiem dalszym jest komunikat właściwy – informacja o promocji, wprowadzeniu nowego produktu, rebrandingu…

Jak się okazuje, im bardziej zdziwiony będzie odbiorca w pierwszym etapie, tym lepiej zapamięta niestandardowy przekaz reklamy, nawet jeśli wzbudziła w nim mieszane uczucia czy skrajne emocje. Ciekawość mimo wszystko bierze górę. Czy odbiorca zawsze ma świadomość tego, jaka marka jest autorem danego przekazu teaserowego? Niekoniecznie. Niektóre z firm od początku wolą być utożsamiane z reklamą, inne decydują się na to, by w 100% trzymać wszystko w tajemnicy.

Doskonałym i jednocześnie aktualnym na to przykładem, jest kampania realizowana przez sieć sklepów Carrefour. Wszystko zaczęło się od chwili, gdy media obiegły spoty z udziałem Napoleona, który mówił o różnych zamiarach względem Polski. Na pewno każdy z nas przynajmniej raz słyszał lub widział komunikat „Sprawdź, co zamierza Napoleon.” Jeden ze spotów zamieszczamy poniżej:

W żadnym przypadku jednak nie zostało powiedziane ani ukazane, o co tak naprawdę chodzi. Jedyną wskazówkę stanowiło odesłanie do dedykowanej strony internetowej – było już jasne, że mamy do czynienia z reklamą teaserową. Powstały nawet liczne domysły, która marka stoi za realizacją tej kampanii. Wreszcie przyszła pora na rozwiązanie – chodziło oczywiście o wypromowanie informacji o pozytywnych zmianach, które zostały wprowadzone do polityki firmy – zwiększeniu i zmodernizowaniu sieci sklepów, uruchomieniu internetowego sklepu z elektroniką, a także poprawie jakości oferowanych produktów. To największa, jak do tej pory, kampania marketingowa Carrefoura w naszym kraju.

Inne, aktualne przykłady reklam teaserowych w Polsce? Warto wspomnieć chociażby o marce Huawei, która pod koniec marca ruszyła z kampanią promującą nowego smartfona. Pierwszy etap jej odsłony polegał na wypuszczeniu spotów ukazujących sceny z życia codziennego w niezwykle żywych kolorach, z dobrej jakości grafiką. Reklama dodatkowo została opatrzona hasłem “Zmień sposób, w jaki patrzysz na świat” oraz datą i logo firmy, co miało na celu zaprezentowanie kreatywnych funkcjonalności, jakie zapewni nowy model telefonu. W ramach akcji na stronie internetowej został umieszczony zegar odliczający czas do wskazanej daty i zdjęcia prezentujące możliwości urządzenia. Całość stanowi dobrze dopasowaną do siebie strategię marketingową, która niewątpliwie spotkała się z zainteresowaniem odbiorców.

W ostatnim czasie w oczy rzuciła się jeszcze jedna reklama teaserowa. Wraz z początkiem kwietnia na nośnikach outdoroowych w całej Polsce pojawiły się plakaty z hasłem „Co za to kupisz?” oraz zdjęciami dzieci. Kto za tym stoi? Do tego jeszcze nie udało nam się dotrzeć… 😉

Skomentuj

Share Button

Borbis Media na Facebooku

Polub naszą stronę i bądź na bieżąco